Zawsze gotowi by pomóc, z pasją i poświęceniem,  w stałej gotowości,  dzielni i zdeterminowani
przejdź do sklepu
facebook google plus instagram sklep

Czarne karty polskiego lotnictwa: Okęcie i Kabaty

Blog IgnisVestimenta.pl

Biorąc pod uwagę statystyki, samoloty są bezpieczne. W wypadkach lotniczych rocznie ginie „tylko” kilkaset osób, na drogach życie tracą miliony. Jednak za tak „pozytywnymi” dla latania słupkami statystycznymi kryją się zawsze dramaty ludzi i ich bliskich. My, strażacy, pierwsi na miejscu tragedii, wiemy o tym najwięcej…
14 marca 1980 roku, lotnisko Okęcie. Lecący z Nowego Jorku Ił-62 Mikołaj Kopernik podchodził do lądowania. Radziecka maszyna należąca do LOT-u wiozła 87 dusz – 77 pasażerów (w tym wokalistkę Annę Jantar) i 10 członków obsługi. Przygotowania do posadzenia maszyny szły gładko, lecz minutę przed przyziemieniem załoga zgłosiła kłopot z kontrolką podwozia. Lampka nie zapaliła się, co oznaczało problem z kołami lub… przepalenie się żaróweczki. Standardową procedurą było odejście od lądowania i przelot nad wieżą kontrolną, która potwierdzała wysunięcie podwozia, bądź zlecenie mechanikowi kontroli obwodów. Tak też się stało. Samolot zwiększył moc, by osiągnąć wyższy pułap. Niestety, to doprowadziło do pęknięcia wału turbiny niskiego ciśnienia w silniku nr 2. Uległ on zniszczeniu, a jego odłamki uszkodziły dwa inne silniki i przerwały okablowanie sterów. Maszyna zaczęła opadać i tylko doświadczenie pilotów, którym udało się zmienić kierunek lotu Kopernika wychyleniem lotek sprawiło, że ominął on zamieszkałe zabudowania. Ostatecznie samolot roztrzaskał się, zabijając wszystkich pasażerów i załogę.

Na miejscu szybko zgromadziły się służby ratownicze, Milicja i Straż Pożarna. Nikomu nie dało się już jednak pomóc. Całą okolicę – a szczególnie nasyp przy lotnisku – pokrywały porozrywane i zmasakrowane ciała. Na okolicznych drzewach zawisły rzeczy osobiste pasażerów i elementy wyposażenia samolotu.

W komunikacie wydanym po zbadaniu przyczyn wypadku podano, że do tragedii doprowadziły wady materiałowe i technologiczne. Z wnioskiem tym nie zgadzali się Rosjanie, utrzymując, że pęknięcie wału nastąpiło dopiero po upadku maszyny. Związek Radziecki przyjął ustalenia polskiej komisji dopiero 7 lat później, po kolejnej katastrofie samolotu Ił, spowodowanej… pęknięciem wału silnika.

Ił-62M SP-LBG Tadeusz Kościuszko w swą ostatnią podróż udał się 9 maja 1987 r. W 23 minucie od startu z warszawskiego lotniska załoga zgłosiła dekompresję, stratę dwóch silników i pożar. Podjęto decyzję o powrocie. W międzyczasie konieczne było zrzucenie masy paliwa, które miało wystarczyć na długi przelot do Nowego Jorku. Niestety, możliwości sterowania uszkodzoną maszyną były ograniczone, zawodziła elektryka, a obszar dotknięty pożarem powiększał się. W pewnym momencie samolot zaczął się rozpadać w powietrzu i ostatecznie – mimo heroicznych wysiłków swego kapitana, runął w kierunku ziemi. Maszyna ścięła pierwsze drzewa Lasu Kabackiego po 54 minutach lotu. Rejestrator głosu zapisał wówczas ostatnie słowa dowódcy załogi: Dobranoc! Do widzenia! Cześć! Giniemy! Były one prorocze – nikomu spośród 183 osób obecnych na pokładzie nie udało się przeżyć, maszyna została zniszczona, a paliwo lotnicze wywołało ogromny pożar. Ucierpiał także sam las, ogołocony z drzew na obszarze 370 × 50 metrów.

Zgłoszenie o tym, że dzieje się coś złego, do Straży Pożarnej dotarło o godzinie 11.08. Cztery minuty później było już niemal oczywiste, że po locie relacji Nowy Jork-Warszawa zostały jedynie tony szczątków i setki rozczłonkowanych ciał porozrzucane na obszarze wielu kilometrów. Na rozkaz dowodzącego akcją ratunkową płk Edwarda Gierskiego na miejscu pojawiła się maksymalna liczba milicjantów i załóg karetek pogotowia oraz 195 strażaków i 44 sekcje gaśnicze. Straż Pożarna przystąpiła do gaszenia, obejmującego coraz większy rejon, pożaru i poszukiwania rannych. Wrak ugaszono w ciągu niespełna godziny. Przeszukanie obszaru o powierzchni około 7 hektarów przyniosło mrożącą krew w żyłach informację. Tak, jak od początku przewidywano, nie znaleziono nikogo żywego. Żadnego ciała nie odnaleziono również w całości. Spośród 183 pasażerów udało się zidentyfikować tylko 121 osób.

Oficjalnie podaną przyczyną wypadku, który do tej pory pozostaje największą katastrofą lotniczą w historii naszego lotnictwa, było zniszczenie silnika, do którego doszło na skutek rozerwania turbiny niskiego ciśnienia.

źródło fot. CAF/PAP

Komentarze


Zobacz również